Autor: Tomasz Dobosz

Leciwy już człowiek. Rocznik 76, XX wieku. Niektórzy mówią, że trzeba już złomować, ale się nie daje. Ciągle działa, dzięki swoim najlepszym cechom charakteru, czyli złośliwości i wyjątkowej wredocie. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Córka Oliwia, urodzona na początku 1999, syn Gabriel urodzony na początku 2008 roku, żona Żaneta...nie powiem kiedy urodzona...w każdym razie ma 18 lat (wartość prawdziwa niezależnie od tego kiedy to czytacie :P).
Sprzęt, Testy sprzętu

Powerbank Natec Trevi Wireless – test urządzenia

Power bank, to urządzenie, o którym się za dużo nie myśli do momentu, kiedy gdzieś w terenie zacznie się wyładowywać telefon, a Ty nie masz dostępu do kontaktu. Albo kiedy jesteś człowiekiem dużo grającym w Pokemon Go i nie chcesz, aby w połowie dnia rajdowego zdechł Ci telefon. Dlatego czasem dobrze mieć coś takiego w kieszeni. Dziś zerkniemy na urządzenie firmy Natec, a dokładniej Trevi Wireless.

FacebookGoogle+TwitterPinterestLinkedInBlogger Post
Recenzje

Torchlight III – recenzja gry (PS4)

Torchlight. Kolorowy hack & slash, który miał postawić się serii Diablo. Wyszło, jak wyszło. To nadal dzieło Blizzarda króluje na ekranach komputerów i na konsolach, ale Torchlight nie ma zamiaru się poddać. Właśnie pojawiła się trzecia część serii. Zwykle w tego typu gry, gram na komputerze, ale tym razem dostałem wersję na PS4. Zobaczmy zatem, czy siekanie wrogów padem daje frajdę.

FacebookGoogle+TwitterPinterestLinkedInBlogger Post
Recenzje

Here Be Dragons – recenzja gry (Nintendo Switch)

Jakiś czas temu dorwałem na swojego Pstryka grę, o której twórcy mówili, że choć nie opiera się na żadnym planszowym IP, to jednak ma w sobie planszowego ducha. Rozgrywka toczona jest w turach, a podstawą mechaniki jest zarządzanie kostkami i losowością. Tą grą jest właśnie Here Be Dragons od Zero Red Games.

FacebookGoogle+TwitterPinterestLinkedInBlogger Post
Recenzje

Conglomerate 451 – recenzja gry

Za młodu jak dziki zagrywałem się w dungeon crawlery takie jak Dungeon Master, czy Eye of the Beholder. Było w nich coś magicznego. Coś co przykuwało do monitora jak żadna inna gra. Po latach z radością usiadłem do Legend of Grimrock, które było odświeżoną wersją DM. Teraz dowiedziałem się o grze, która łączy tamtą mechanikę z cyberpunkiem. Oto Conglomerate 451.

FacebookGoogle+TwitterPinterestLinkedInBlogger Post