Creative Sound Blaster JAM V2 – test słuchawek

Plusy:
+ lekkie
+ multipoint
+ cena
+ Bass Boost
+ poprawny dźwięk

Minusy:
- sztywne
- mogą sprawiać dyskomfort


Znakomita większość słuchawek jakie miałem przyjemność ostatnio testować, to były słuchawki douszne, albo kostno przewodzące. Ewentualnie „zauszne”. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy dostałem do ręki Creative Sound Blaster JAM V2.

Po pierwsze pudełko większe od tego do czego byłem przyzwyczajony. Po drugie na obrazku na froncie zobaczyłem słuchawki, które „dźgnęły” mnie we wspomnienia. Po otwarciu opakowania i wyjęciu wszystkiego, owo „dźgnięcie” okazało się jak najbardziej celne. Oto bowiem przede mną leżały słuchawki, które przypominały mi konstrukcje z moich lat młodzieńczych. Lekkie nauszne słuchawki z otwartą konstrukcją.

Zanim jednak przejdę do szczegółów, to macie tu garść technikaliów.

Łączność: Bluetooth 5.0
Masa: 84 g,
Kolor: Czarny
Pasmo przenoszenia: 20–20,000 Hz
Wielkość przetwornika: 32 mm Neodymium magnet
Typ i czas pracy akumulatora: 1 x akumulator litowo-polimerowy 200 mAh
Czas ładowania: 1–2 godziny
Profile BluetoothHFP (profil głośnomówiący), A2DP (bezprzewodowy Bluetooth Stereo), AVRCP (zdalnie sterowana transmisja Bluetooth), Zapewnia połączenie Multipoint dla dwóch urządzeń
Kodek audio: aptX, SBC, aptX HD, aptX LL
Zasięg działania: do 15 metrów
Styl noszenia: Nauszne

No dobrze. To teraz mięsko.

Creative Sound Blaster JAM V2 wyglądają jak stare dobre słuchawki od walkmanów. Wiecie takie z plastikowym pałąkiem i okrągłymi gąbkami na uszy. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że coś takiego jeszcze zobaczę. Byłem pewien, że teraz rynek jest zalany albo słuchawkami dousznymi, albo nausznymi z pełną muszlą, zakrywającą ucho. A tu niespodzianka.

Ta konstrukcja jest plastikowa, ale z dobrej jakości materiału. Nic nie skrzypi, ani nie sprawia wrażenia, że zaraz się rozleci. Większość plastiku jest matowa, ale środkowe części muszli są zrobione z błyszczącego materiału. Normalnie nie byłby to wielki problem, ale prawa słuchawka ma na sobie przyciski sterujące. Kilka jest na zewnętrznej krawędzi muszli, więc da się nie trafić w błyszczący materiał. Niestety jeden przycisk, jest generalnie właśnie tym środkiem. I jest to przycisk odbierania połączeń, oraz zatrzymywania i puszczania muzyki. Zatem dość często używany. Ślady palców gwarantowane.

Pozostałe przyciski na tej słuchawce to dwa przyciski głośności, oraz przycisk Bass, o którym jeszcze wspomnę. Żeby już tak w pełni doładować tę słuchawkę mamy tam gniazdo USB do ładowania urządzenia, oraz mikrofon.

Słuchawki są lekkie i dość dobrze leżą na głowie. Są też sztywne. Nie da się regulować położenia muszli na uszach. Ale to budżetowa konstrukcja, więc nie spodziewałem się takich ulepszeń. Warto jednak o tym pamiętać przy zakupie, bo w połączeniu ze sztywnością pałąka może to powodować u niektórych osób dyskomfort. Moja żona na przykład po pierwszym założeniu skarżyła się, że za bardzo ją uciskają.

A co z dźwiękiem? Jest całkiem dobrze jak na tę kategorię cenową. Nie oczekiwałem nie wiadomo czego i dostałem w sumie dokładnie to. Czysty dźwięk, może trochę płaski, ale bez dramatu. Nic nie trzeszczy, nic nie kłuje w uszy. Nie jest to oczywiście jakość, jaką mamy w słuchawkach z wyższej półki cenowej, ale bez problemu da się obejrzeć film, da się posłuchać muzyki i będzie to przyjemne. A jeśli chcecie nieco więcej basu, to zawsze jest przycisk Bass, o którym już wspomniałem. Jego wciśnięcie podbija basy i mamy podbicie niskich tonów. Zauważalne, ale nie irytujące.

Mimo braku pełnego zamknięcia słuchawek na uszach, całkiem dobrze sprawiają się na zewnątrz, nie tylko w domu. Tłumią wystarczająco dużo odgłosów otoczenia, żeby dało się słuchać muzyki na ulicy, czy w komunikacji miejskiej. Mikrofony mają też technologię tłumienia szumów, więc rozmowy przy użyciu tych słuchawek są prowadzone bez większych problemów. Ja słyszałem rozmówcę, a on słyszał mnie czysto i wyraźnie.

Co ciekawe dla tej półki cenowej, mamy też technologię Multipoint, pozwalająca na podłączenie JAM V2 do dwóch urządzeń i przełączanie się między nimi.

Pozostaje kwestia ceny. Jak już wspomniałem to konstrukcja budżetowa. Na stronie Creative widnieje cena 189 złotych, ale w sklepach można je znaleźć za mniejsze pieniądze. Spokojnie kupimy je za około 130 złotych.

FacebookGoogle+TwitterPinterestLinkedInBlogger Post

Wygląd: 3/5
Wykonanie: 2,5/5
Funkcje: 3/5
Stosunek ceny do jakości: 3,5/5
Ogólnie: 3/5

PODSUMOWANIE:

Creative Sound Blaster JAM V2 to może nie słuchawki, które powalają na kolana dźwiękiem, czy wykorzystanymi technologiami. Ale na tej półce cenowej to urządzenie, które sprawuje się bardzo dobrze. Na pewno nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto. Ale lepiej nie kupować ich na stronie producenta.

Leciwy już człowiek. Rocznik 76, XX wieku. Niektórzy mówią, że trzeba już złomować, ale się nie daje. Ciągle działa, dzięki swoim najlepszym cechom charakteru, czyli złośliwości i wyjątkowej wredocie. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Córka Oliwia, urodzona na początku 1999, syn Gabriel urodzony na początku 2008 roku, żona Żaneta...nie powiem kiedy urodzona...w każdym razie ma 18 lat (wartość prawdziwa niezależnie od tego kiedy to czytacie :P).

Komentarze